Branża kreatywna ulega tym samym zjawiskom co zwykły rynek konsumencki. Po etapie "zaklinaczy, rzemieślników i artystów" powoli nastaje czas
"designerskich hipermarketów", gdzie logo czy szablon strony www można nabyć z biegu - bez zbędnych ceregieli.
W promocji otrzymać można domenę lub korzystną ofertę na usługi hostingowe...
I aż chce się spytać gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla współczesnych projektantów?
Odpowiedź jest prosta: Wśród tych, którzy sprzedają w taki sposób swoje projekty na skalę masową - służąc tym, którzy lubią garnitury z hipermarketowej półki - bądź też tam, gdzie dotąd - w cieniu własnych pracowni - w stanie gotowości podjęcia wyzwań dla tych, którzy preferują garnitury szyte na miarę...
I nie ma tu znaczenia tak na prawdę kto wybiera lepiej. Ważne jest sedno.
Gotowe projekty i tak koniec końców wymagają dalszej ingerencji grafika - a szansa na to, że zakupiony projekt nie będzie sprzedany tuzinowi innych klientów - jest mniej niż niewielka.
I tak, znów stajemy w obliczu pytania: czy jest coś złego w ubieraniu się jak miliony innych ludzi, czy może lepiej mieć coś, co nas wyróżni z tłumu i da poczucie indywidualności.
Oczywiście, że jest w tym wyraźna ironia... |